Śmierć kombatanta wojennego

Dokładnie rok temu dnia ósmego sierpnia umarł znany kombatant wojenny, który zasłużył sobie uznaniem od rodaków. Podczas wojny pełnił funkcję łącznika w warszawskim podziemiu. Wraz z wiekiem dotykały go różne choroby, cierpiał na nadciśnienie tętnicze, a dodatkowo miał bardzo mocno zaznaczone żylaki na kończynach dolnych. Prawdopodobnie przyjął podwójną dawkę heparyny – leku na rozrzedzenie krwi. Wieczorem doszło do oderwania się skrzepliny z żył, następnie przeszła z powrotem do serca, które z impetem wpompowało ją do aorty. Tędy udała się poprzez tętnicę szyjną wewnętrzną, a następnie zablokowała arterie koła tętniczego mózgu. Doszło do niedokrwienia tkanek, co objawiło się paraliżem jednostronnym, później utratą przytomności. Lekarze z warszawskiego szpitala dawali dobre rokowania po przetrwaniu nocy, lecz nad ranem – koło godziny ósmej trzydzieści doszło do udaru krwotocznego, na skutek czego pacjent umarł. Nikt nie wie, jaka jest wola Boga. Rodzina do tej pory jest w szoku z racji wydarzenia, gdyż już każdy liczył na cudowne uzdrowienie. Czasem już tak bywa, że pewnych rzeczy człowiek nie jest w stanie przewidzieć. Udary mają to do siebie, że niesamowicie ciężko jest je przewidzieć, a bywają niesamowicie zabójcze, co ukazał światu powyższy przypadek. Mało ludzi pamięta o zasługach dzielnego żołnierza, lecz ci co pamiętają – z dumą go wspominają.

Hej! Mam na imię Marzena i pracuję zawodowo jako jeden z chirurgów w jednym z największych szpitali w Polsce. Stąd też wiem, że wiedza, którą się z Wami podzielę będzie na prawdę unikatowa, i dużo się z niej nauczycie!
error: Content is protected !!